czwartek, 19 listopada 2015

19.11.2015

Hej kochani :) 
Nowe bransoletki już zrobione :)
Ciąg dalszy będzie na pewno.
Zapraszam do wcześniejszych postów i dziękuje za mile komentarze...
Pozdrawiam cieplutko :*





poniedziałek, 16 listopada 2015

16.11.2015

Hej kochani. Co u was slychac. Jak przygotowania do świąt ida:)  u mnie jak narazie pomału. Ale swieta juz tusz tusz. Nowa praca. Zrobilam z koralikow maly obrus. :) zapraszam do wczesniejszych postow :)
 











czwartek, 12 listopada 2015

12.11.2015

                                                   Hej kochani :)
 Trochę prac mam zaczętych ale nie skaczonych.. Coraz więcej mam czytelników i więcej komentarzy. Ciesze się z tego. A co powiecie o rozdziałach podobają się czy nie ? jestem ciekawa waszego zdania:) 
Bransoletki pewno znajdziecie wcześniejszych postach zapraszam :)









środa, 4 listopada 2015

04.11.2015

Hej kochani. Nowa poduszka juz jest zrobiona:)  nameczylam sie przy niej troche. Koraliki sa zwykle zamowione z allegro, nic szczegolnego. Teraz czas na jakies ozdoby swiateczne:)  zapraszam do wczesniejszych postow :)






niedziela, 25 października 2015

25.10.2015

Hej kochani. Coraz wiecej was na moim blogu, ciesze sie czytajac wasze komentarze ktore sa bardzo mile. Kazdemu podobaja sie poduszki. No przyznam sie ze duzo pracy nad kazda spedzilam i duzo koralikow na nie poszlo. Bedzie nastepny post wlasnie o nich cos wiecej. :) a teraz nowa poduszka jest w trakcie pracy. Musialam niestety od nowa robic bo mojemu psiakowi sie spodobala i podryzl znaczy rozprul. Czekam na jakies propozycje co moge dalej robic jak skacze ta poduszke. Zapraszam do wczesniejszych postow i oczywiscie do czestszych wejsc. Pozdrawiam moich czytelnikow:*




                     

piątek, 9 października 2015

9.10.2015

Hej kochani. 
Następna poduszka w trakcie pracy :) 
Zapraszam do obejrzenia wcześniejszych postów :)





piątek, 2 października 2015

czwartek, 1 października 2015

1 październik - Rozdział VIII

Hej kochani:) 
A o to następny rozdział, teraz będą częściej :)
Zapraszam do czytania 





Tydzień po zakończeniu byłam z Bratkiem w nowym sklepie jubilerskim. Mama i jego ciocia akurat miały w  tym samym czasie urodziny wiec postanowiłyśmy coś kupić. Po zakupieniu prezentów, poszliśmy na duże lody widmo ze truskawkowe. Ulubione.
- Dobrze się czujesz?-spytał
- Dobrze ? czy to znaczy , ze wyglądam na wyspana i zmartwiona-odparłam
Uśmiechnął się do mnie . Miał dużo w sobie cierpliwości na takich jak ja
- pewnie jestem najgorsza osoba jaka tu poznałeś?
- w jakim sensie najgorsza?- Bartek wyglądał na zaskoczonego.
Pokręcił głowa
-nieważne-odparłam
 -Bez względu na to jaka jest twoja definicja słowa,, najgorsza'' na pewno nie jesteś. dużo ci brakuje.
Skręciło mnie, zaczęłam się śmiać. Później przyszło mi do głowy ze on jest gorszy odemnie i większości ludzi.
- jesteś bardzo miła, polubiłem cie bo w końcu się zmieniłaś- odparł
-wiem dobrze ze jesteś- oparłam głowę o jego umięśnione ramie.
- a tak szczerze nie jesteś mi obojętna
Mój oddech zrobił się płytki miałam wrażenie ze znowu stanie se to samo co z Tomem. Jego dłoń pogładziła mnie po policzku
- Nie wiem Bartek. Przepraszam muszę to przemyśleć- powiedziałam
Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam. Byłam zamyślona nie zwracałam na nic uwagi a za mną szedł ktoś myślałam ze to Bartek. Dopiero w ciemnym miejscu poczułam dłoń na ramieniu. Gwałtownie odwróciłam się i zobaczyłam jego ciemne oczy to był Tom. czego on chce.
- zostaw mnie!- krzyknęłam
-w końcu będziesz tylko moja- szepnął
-nigdy nie będę twoja- odparłam
Nie mogłam uwierzyć ze znalazłam się w takim położeniu. Żołądek mi się ścisnął na te myśl. Zrozumiałam ze muszę sobie sama poradzić. Odepchnęłam go i szybkim krokiem odeszłam. Odwróciłam się zęby zorientowałam się gdzie jest i zobaczyłam go pędził prosto na mnie.Złapał mnie za rękę i mocno szarpnął
- Idź Tom- sapnęłam- to nic nie da
Przez jedna sekundę w jego oczach zapalał strach, ale po chwili zniknął, nie byłam pewna czy mogole go widziałam
- Charlie- ścisnął rękę jeszcze mocniej i pochylił się, żeby zbliżyć twarz do mojej. Ogarnęło mnie przerażenie, ale starałam zachować spokój. Niezłe się wpakowałam
- Przepraszam. Naprawdę myślałem ze będzie fantastycznie i ze ci się podobam.
-Ale jeżeli nie to co ?-odparłam- nie podobasz mi się po prostu zostaw mnie.
Chyba wtedy się zorientował i dotarło do niego ze pogrąża się jeszcze bardziej
- ej- rzucił- chodźmy gdzieś indziej to porozmawiamy
- Mam inne plany
-Tak, ale nie szkodzi. Możemy je razem robić. Zgoda Charlie?- objął mnie ramieniem i zaczął całować,
odepchnęłam go od siebie . Czułam lek przed tym żeby być gdzie indziej. Złapał mnie i wcisnął do samochodu. Wyjrzałam przez okno, wyobrażając sobie ze widzę przed sobą twarz Bartka. Jego oczy z ich mądrością, miłością, pełne przebaczenia. To wszystko co mi dawał. Odrzuciłam to
- Charlotte- głos był natarczywy
- Co? - poderwałam głos
- Pytam cie, dlaczego nie ja tylko brat?
- Bo jesteś nie normalny, wypość mnie-powiedziałam
- Jeszcze mnie nie poznałaś- szepnął - jesteś moja i tylko moja. Nie wyposzczę cie
przez chwile panowała cisza, chociaż tom mruczał coś pod nosem ze złości. Wiłam się z bólu, miałam wrażenie ze to wszystko zaraz się stanie. Byłam zagubiona, byłam sama. nie miałam nic ani nikogo, kto mógłby mi pomoc. Już nie kiedy Tom się odezwał jego głos był miły niemal beztroski.
- Naprawdę przykro mi ze to się stanie, ale nie dajesz mi wyboru.
Świat wyglądał tak jakby był rozmazany i niewyraźny. Przypomniało mi jeden z najgorszych momentów mojego życia. W nocy, śmierć taty. Teraz była moja kolej. Rozejrzałam się nie było Toma, chyba musiałam stracić przytomność z nerwów. Mocno zacisnęłam dłoń na klamce, były otwarte. Szybko wybiegłam, choć moje mięśnie krzyczały w męczarniach. Drżałam z zimna szczeka bolała mnie od zaciskania zębów. Upadłam , uderzając po drodze w kilka gałęzi tak mocno walnęłam o ziemie ramieniem, ze złamałam obojczyk. Byłam szczęśliwa ze uszłam z życiem,obojczyk dawał we znaki. Z tylu dobiegały głośne odgłosy. Najwyraźniej usiłował mnie znaleźć. Znalazłam się znów kolo tego jeziora. Zobaczyłam samochód Bartka. Podbiegłam bliżej , ale nie było go w środku. Rozejrzałam się kilka razy i dostrzegłam Toma
- Ratunku- krzyczałam- idź ode mnie.
- Jesteś moja! Tylko moja! Bartka tu nie ma! pozbyłem się go
- co mu zrobiłeś skurczybyku?- wrzeszczałam
-choć do mnie- odparł- zginął
Oczy otworzyły mi się szeroko. Zginął. co on mu zrobił. Czułam się odrętwiała i bez władna.
- zrobisz wszystko, co chce. Jestem dla ciebie bardzo dobry. Powinnaś  mi podziękować. Powinnaś czuć wdzięczność. A ty olałaś mnie bez słowa!- uderzył mnie boleśnie dłonią w twarz
- zostawiłaś mnie! -wrzeszczał- jak śmiałaś ! ociekłaś? jestem twoja druga polówkę.
Uważałam go za przyjaciela moja druga polówkę. Wydawał się dobry. Teraz dostrzegłam to ze się myliłam. Usiłowałam krzyknąć ale udało misie wykrzacz z siebie jedynie jęk. Zorientowałam się ze z moich oczu płyną łzy. Dlaczego?? ...Dlaczego marnowałam czas. Złapałam za kłodę, adrenalina zalała mój umysł, kiedy uderzyła go po raz pierwszy, drugi i trzeci i czwarty. i znowu. Oddychaj. Uspokoiłam się.
Poczułam ze moje szczeka się rozluźnia.
- Masz za swoje- zdołałam wymamrotać.
Ledwie zrozumiale. Kiedy do mnie dotarło co zrobiłam. Bałam się
Poczułam na mojej szyji rękę. Trzymałam w dłoni kłodę i uderzyłam szybko .To Bartek zwijał się z bólu
- przepraszam - wyszeptałam i upadłam
- To ja powinienem przepraszać, nie powinienem wypuszczać ciebie samej z samochodu.
Bartek zaczął mnie przytulać. Ogarnęło mnie przerażenie kiedy patrzyłam na lezącego Toma. Otworzyłam usta kiedy zobaczyłam jak się porusza. z mojej wargi trysnął strumień żywo czerwonej krwi, przechyliłam się na bok i zwymiotowałam. Żołądek podskoczył mi parę razy.
- Lepiej by było gdyby tym już zajęła się policja- powiedział Bartek
Kiwnęłam głowa. Wiec zadzwonił. Jestem wyjątkowo silna. Wsiadłam do samochodu i zamknęłam oczy ale tylko na chwile.Spałam bardzo długo. Śniłam. Znajdowałam się blisko Bartka było mi przy nim bardzo dobrze i nagle się ocknęłam. Zobaczyłam mamę i Bartka którzy stali obok mojego łózka i rozmawiali.

piątek, 18 września 2015

18.09.2015

                   Hej kochani.   Troche pracy mam.  Dziekuje za mile slowa w kierunku poduchy.  Napewno bede jeszcze inne :-)
                  Bryloczek :-)
 Bardzo delikatny naszyjnik:-)

wtorek, 8 września 2015

8 wrzesień - Rozdział VII

Hej robaczki :)
Po wakacjach czas nadrobić zaległości, wiec jak najszybciej dla was wrzyce następne rozdziały bo już jest trochę, mam nadzieje ze wam się podobają. Zapraszam do wcześniejszych rozdziałów i do czytania :*




Koniec roku szkolnego.
W końcu! Zdałam... Dzięki Bartkowi zaczęłam odrabiać lekcje i uczyć się. Mama była ze mnie zadowolona. Każdego dnia dziękowałam Bogu, że w ogóle go poznałam. Byłam w domu, wzięłam kubek i powąchałam go, był jeszcze dość ciepły. Pachniał wiem że to was zaskoczy - ziołami, miedzy nami mówiąc, byłam zdziwiona. Wypiłam herbatę. Nie była zbyt dobra ale jakoś ją przełknęłam. Potem poszłam do szafy po szlafrok, którego wcześniej nie widziałam był z grubego lnu, spranego tak ze wydawał się bardzo miękki. Był prosty jak koszula nocna, a wokół dekoltu wyhaftowana koronka z białej nitki. Westchnęłam. Po drodze do łazienki minęłam pudełko, zobaczyłam rzeczy taty, od razu zostawiłam to i weszłam do łazienki. Wyszłam z twarzą rozpalona od pary a jasne delikatne i mokre włosy przyległy do buzi. Uśmiechnęłam się. Kiedy się zobaczyłam, byłam zdziwiona ze się zmieniłam. Usłyszanym dzwonek do drzwi. Otworzyłam.
- Cześć - powiedział Tom
Zobaczyłam go, aż mnie zgórowało.
- Co ty tu robisz?- odparłam.
- Chciałam cie przeprosić za wszystko - tłumaczył - nie chciałem żeby to tak wyszło. Uwielbiam cię i mi się bardzo podobasz.
- Idź sobie stąd bo zacznę krzyczeć- odparłam
Złapał mnie mocno za rękę i trzymał przez chwile.
-Auć- powiedziałam.
-Będzie dobrze- obiecał - będziemy razem.
Pokręciłam głowa i go odepchnęłam i zamknęłam z trzaskiem drzwi.
- Otwórz te drzwi. Chce tylko porozmawiać - pukał i głośno krzyczał.
- Nie! Zadzwonię zaraz po Bartka jak nie odejdziesz- powiedziałam
Po dłuższym czasie odszedł.
Na obiad czułam się głupio i byłam zawstydzona z powodu siniaka na nadgarstku. Opowiedziałam mamie co się wydarzyło
-Załatwię to- obiecała.
Podziękowałam mamie za wszystko co dla mnie robi i poszłam się przebrać bo z Kama postanowiłyśmy wybrać się na spacer. Czytałam gdzieś że w naszych lasach jest ukryty dom i zamknięty ogród. Zwróciłyśmy się ku żywopłotowi. Wciąż myślałam o ogrodzie w którym nikt nie był od jakichś dziesięciu lat. Byłyśmy ciekawe jak wygląda i co tam jest. Po przejściu kilkunastu metrów, było widać tam rozległe ogrody o wielkich strzyżonych trawnikach i wijących się dobrze utrzymanych ścieżkach. Były tam drzewa i klomby, w dziwne kształty.
Strzyżone bukszpany i staw z fontanna z szarego kamienia pośrodku. Ale klomby były puste zimne a fontanna nie tryskała woda a to był czerwiec, to nie był ów ogród zamknięty. Jakże można zamknąć ogród? Przecież do ogrodu można zawsze wejść. Rozmawiałyśmy własnie o..,gdy na końcu ścieżki, która szłyśmy, dostrzegłyśmy wysoki mur, obrośnięty bluszczem. Nie spostrzegłyśmy ze wychodzi do ogrodu warzywnego i owocowego. Podeszłyśmy do muru i ujrzałyśmy otwarte drzwi, zasłonięte zielonkawym bluszczem. Przekroczyłyśmy drzwi i spostrzegłyśmy ze z drugich drzwi wychodzi mężczyzna z łopata.  Zdziwił się na nasz widok, potem dotknął czapki i chyba nie był zachwycony ze nas tam spotkał
- Co wy za jedne?-spytał
-Czy to zamknięty ogród ?- zapytała kama
- Jak na razie jeden z warzywnych- odparł
-My wybrałyśmy się na spacer i po drodze zobaczyłyśmy mury i postanowiłyśmy ze wejdziemy zobaczyć- powiedziałam.
- No to rozglądajcie się., a tam po drugiej stronie jest dom.
Poszłyśmy do końca ścieżki i znów drzwi ale były zamknięte. Stanęłyśmy i nasłuchiwaliśmy śpiewu ptaków. Wracając do pierwszych ogrodów zastałyśmy tam ogrodnika.
- Byłyście w tamtych ogrodach - wskazał ręka
-tak, są cudowne- odpowiedziałyśmy
Po dłuższej rozmowie oznajmiłyśmy ze tu wrócimy i pomożemy w pracy.