czwartek, 11 maja 2017

11.05.2017

Hej kochane :)
 Co u was słychać :) U mnie się pozmieniało. Praca, poźniej zmiana na inna. Nie ma czasu kiedy zabrac sie za koraliki:( I przy okazji coś stworzyć nowego. Praca i z pracy do pracy i zamowienia ogranac trzeba kiedys. Daje rade, ale zobaczymy jak to wyjdzie..:) Jakiś czas temu mineło u mnie już dwa lata jak mam bloga. Jak moje dziecko rośnie :) Coraz starsze i wiecej was mam :) U mnie jeszcze jedno miejsce jest wolne na podaj dalej :) moze ktoś chetny i sie zapisze :) Bo tylko P. Lucynka się zapisała i paczuszka już wysłana i prezenty sie podobają. :) Moze ktoś chetny się znajdzie:) A to moja pierwsza praca ktorą zrobiłam i wrzuciłąm ja na bloga. II przy okazji ta bransoletka cieszy sie popularnoscia najbardziej :) pozdrawiam :) i zapraszam na pozostałe posty :)














A tutaj są prace ktore tez dobrze ,,ida'' :)




 Z poduszek są zadowolone klientki i jak klienci :P :)




poniedziałek, 24 kwietnia 2017

24.04.2017

Hej kochane. Jakis dlugi czas temu P.Lucynka zapisala sie do mnie na zabawe. Wiec przygotowalam prezenty dla niej. Paczuszka do niej dotarła i jest zadowolona z paczuszki. ;) jeszcze w paczce byly male niespodzianki ale to juz nowa wlasciciela moze podzieli sie zdjaciami ;)pozdrawiam
http://ponitcedoklebka.blogspot.com/?m=1 tutaj macie do p.Lucynki link do bloga.



piątek, 21 kwietnia 2017

21.04.2017

Hej kochani  ;) Jak tam u was po świętach? U mnie pracowicie. Nowa praca. Nowe pomysły są, ale czasu nie ma na ich realozacje. Jednak zapisać je trzeba gdzieś. Pomyślimy o tym. Napewno. Musze nadrobić zaległości na innych blogach i popodziwiać wasze prace. Miałam przez te świeta troche czasu wiec nową obudowe zrobiłam na swoj telefon. :) jak wam sie podoba? Pozdrawiam i miłego weekendu zycze :*:*

niedziela, 16 kwietnia 2017

16 kwiecień - 40 Rozdział

Dobry wieczór juz jest 40 rozdział;) jak u was świta mijaja? U mnie troche obrzarstwa było i troszke pracy też.;) mam nadzieje że rozdzial sie podoba ;) wesolych swiat i zapraszam do czytania ;)





Nastepnego wieczoru zajełam się czyszczeniu srebra. Był to pełen komplet sztućców. Leżały w ciepłej wodzie z dodatkiem sody. Nagle usłyszałam jakiś dźwięk i rzucilqm szybkie spojrzenie w kierunku okna. Nie dostrzeglam niczego nadzwyczajnego, wiec odłożyłam wypolerowana łyżke i siegnełam po kolejna. I znów! Jeszcze raz dobiegł ten sam dzwiek. Dochodził ze stajni. Wybieglam za drzwi i usłyszałam rozdzierajace rżenie konia. Coś musiało się stać, pomyślałam i ruszyłam biegiem do stajni. Widok, który ujrzałam, zmroził mi krew w żylach. Erling bil klacz z całej siły. Klacz przewracała oczyma z przerażenia, rzucała łbem, ale nie miala żadnych szans na unikniecie bata.
Straciłam panowanie nad soba. Skoczyłam do przodu.
-Zapłacisz mi za to!- krzyczalam uderzając go po plecach.
Podniosł rękę do nowefo ciosu,ale w tej samej chwili Kamil złapał mnie w pasie i odsunol od niego.
- Wystarczy kochanie ja to zalatwie.
Opadlam z sił. Rzuciłam złowrogo na Erlinga. Nigdy nie darzyłam sympatia tego upartego chłopaka.
- Za pół godziny stawisz się w moim gabinecie!- zawołałam
Gdy wychodziłam zatrzymałam sie by złapać oddech. Pomyslalam od razu. Trzeba go wyżucić z tąd.
Usiadłam na stołku przed ukochanym i zamknęłam oczy, ledwo byłam w stanie utrzymać kubek z cherbata w drżących dłoniach.
Klacz ledwie trzymala sie na nogach. Zapamieta to do konca życia i bedzie się bała nawet mnie. Kiedy rozległo się pukanie do drzwi, otrząsnełam się z zamyślenia.
-Wejść! - krzyknęłam-
Czekałam aż wejdzie do środka i zaczęłam rozmowe.
- Zawiodłam się na tobie. Bardzo źle potraktowałeś klacz.
- Ona usiłowała mnie ugryść- bronił się Erling.
- Być może. -przyznałam racje-ale mogłeś ją odepchnąć lub klepnąć ostrzegawczo.- zaczerpnełam powietrze.
-Spuść z tonu-synkął
-Nic z tego!- prychnęłam- Dobrze, wiec zwalniam cię. Zabierz swoje rzeczy i wynocha. Tu masz pieniądze za swoja prace. To wszystko możesz z tąd iść. I przy okazji trzymaj sie z daleka od Ingrid.
- żartujesz sobie?
- Jak bym śmiała.- odparłam
- Pożalujesz tej decyzji. - wyskoczył jak oparzony.

Po rozmowie z Erlingiem poszlam do stajni, zobaczyc jak czuje się klacz. Koń zatrzepotał uszami, wciąż była niespokojna. Nie wiedziałam, co robić. Nie mogłam jej przecież uśpić. Po chwili podeszlam bliżej i pogłaskałam ją po pysku. Klacz wąchała moją dłoń, uspokoiła się troche gdy dałam jej do pyska kawałek chleba. Otworzyłam boks i z bijącym sercem weszłam do środka. Na widok obrażen na skórze miałam ochote się rozpłakać, ale opanowałam się. Najgorsze ze zwierze doznało szoku. Nie miała szans ucieczki. Grzbiet był pokryty zakrzepnietą krwią.
- Nigdy już nie postawi swojej nogi w stajni i ciebie nie skrzywdzi.
Opatrzyłam rady. Klacz była wobec mnie bardzo ufna. Byłam nieszcześliwa z jej ran. 

środa, 5 kwietnia 2017

05.04 2017

Hej kochane ;) prace zrobilam juz jakis czas temu,ale pani sie rozmyslila. Wiec zrobilam cos dla siebie. ;) Przerobilam wycieraczke na kosmetyczne dla siebie. ;) bo stara juz do wyzucenia poszla;) pozdrawiam






czwartek, 23 marca 2017

23.03.2017

Czesc kochane troche mnie tutaj nie bylo. ;( mam nadzieje ze nadrobie. I uda mi sie obejrzec wasze prace. No u mnie zycie sie obrucilo o 360 stopni. ;(  nowa praca. Wiec czasu nie na prace koralikowe. Robilam jedna prace przez prawie 6miesiecy a dopiero udalo mi sie skaczyc. Do kwietnia postaram sie nadrobic zaleglosci. I powysylam wszystkie paczki. Staralam sie ale niestety takie zycie jest ze sie komplikuje.;/ nawet nie udalo mi sie wyslac paczki dla pani Lucynki;/ obiecuje ze bedzie pani pod wrazeniem zawartosci ;) a oto mala praca. Obrusik z koralikow. Brazowe i jasne zloto.;) pozdrawiam

piątek, 3 lutego 2017

03.02.2017

Hej kochane:) Nowe prace już skonczone. ;) dwa bryloczki, bransoletkaa i poduszka ;) Poducha dopiero jutro trafi do właściciela, na urodzinki. ;) Dawidku znajac zycie czytasz to i wszystkiego najlpszego:*



niedziela, 29 stycznia 2017

29.01.2017

Hej Kochane :) Troszkę czasu mnie tu nie było. A dużo się pozmieniało. A to praca, a to choroba do tego pies chory. Aż do tego że trzeba było go uśpić, i nasi Włocławscy weterynarze się wybitnie znają na tym, każdy co innego mówi. :( 
Udało mi się zrobić zdjęcie pracy, moja mama zawiozła ja koleżance na prezent :) Jeszcze muszę dla jednej z was zrobić prezent, nie miałam nawet głowy do tego żeby zabrać się. Obiecuje że nadrobię :* I będzie troszkę pracy ale chyba warto :) pozdrawiam i zabieram się od jutra do pracy :) 




wtorek, 10 stycznia 2017

10 stycznia - Rozdział 39 :)

Hej kochani:) Nowy rozdział :) Jak ten czas szybko leci już mamy 2017 rok. Jak u was święta minęły? Może jakieś postanowienia noworoczne? U mnie są nawet kilka:) Pozdrawiam i zapraszam do czytania :*






Nieoczekiwanie dostałam zaproszenie od teściów. Zastanawiałam się, co też takiego może ono oznaczać. Zaprosili mnie do siebie po raz pierwszy, gdy zostałam matka. Moja ciekawość podszyta była niepokojem. Przyjęłam zaproszenie z radością. Na tę okazję wystroiłam Emilię w niebieską sukienkę pokrytą wzorkiem małych kwiatków, białe pończochy i buty tego samego koloru co sukienka.
-Jesteś śliczna- stwierdziła z uśmiechem
Córeczka była spokojna, kiedy czesałam jej włosy i wplatałam w nie białą jedwabną wstążkę.
Moja strojnisia, pomyślałam z dumą.
Mama wyprowadziła samochód z garażu.
- Moje stare serce raduje się, że rodzice Kamila zaprosili cię do siebie.
Nie wiedziałam jak zareagować, na tę szczerą uwagę. Uważałam że muszę coś odpowiedzieć.
- Mam nadzieje, że przywitają nas przyjaźnie
- Nie wątpię w to- rzekła
Jechaliśmy dość pomału. Bałam się co będzie dzisiejszego dnia.Gdy dojeżdżaliśmy do ganku, wszyscy z domowników czekali już na nas.
-Zapraszam i ciebie Evi do środka-  oznajmił Krystian.
- Ja..??- mruknęła
- Nie odmawiaj, proszę- rozpromieniłam się- Nie będziesz musiała drugi raz po nas przyjeżdżać.
Weszłam z Emilią do kuchni, a widok który ujrzałam, odebrał mi mowę. Stół zastawiony był półmiskami pełnymi najwymyślniejszych potraw. Jedzenia nigdy im nie brakowało, ale moim oczom ukazały się same specjały: śledzie pod różnymi postaciami, wędzonki, omlety, kilka rodzajów kiełbas, karafki z winem. Ślinka pociekła po brodzie, kiedy dotarły do mnie zapachy.
- Wielkie nieba- krzyknęła mama- spodziewacie się wizyty królewskiej?

Emilia wyrywała się niecierpliwie. Zdziwiłam się, że nie nakryto w salonie, ale wkrótce zrozumiałam dlaczego, kiedy w drzwiach pojawił się mój ukochany. Wszyscy mieli pełne szklanki. Poczułam ssanie w żołądku, nałożyłam omleta i plasterek szynki na talerz. Wciąż jednak nie opuszczało mnie uczucie niepokoju. Nie zaprosili mnie tutaj bez powodu. Z rosnącym zainteresowaniem czekałam aż się odezwie.
Kidy wreszcie zadzwonił w kieliszek widelcem i podniósł się wolno, zapomniałam o jedzeniu. Posadziłam sobie Emilię na kolanach i dałam jej kawałek chlebka, by mała nie zakłóciła spokoju podczas przemowy.
Chrząknął i poczerwieniał
- Zastanawiacie się zapewne, co mi leży na sercu...-  spojrzał na mnie i odniosłam wrażenie, że zwłaszcza do mnie kieruje te słowa- Tak się życie ułożyło, że poznałem niezwykła kobitę, Charlie i postanowiliśmy się pobrać, kiedy przyjdzie właściwa pora. Chciałbym więc, zapytać Ciebie czy zostaniesz moją żoną?
Oczywiście zabrakło mi słów. Cieszyłam się tego ze łzami w oczach odpowiedziałam.
- Dziękuje za wszystko, mamy piękna córkę. Za wszystko. Tak zostanę twoją żoną.
- Na zdrowie i wszystkiego najlepszego!- krzyknął Krystian
Na widok zadowolonej twarzy ukochanego zrobiło mi się cieplej na sercu. Promieniał szczęściem i dumą.
Wiedziałam że nie mógł się trafić lepszy mąż. Bywał uparty jak osioł, ale cechowała go cierpliwość i wyrozumiałość.
Tuż przed wyjazdem zaszło jeszcze jedno drobne wydarzenie, które ukryłam w sercu jak najcenniejszy dar. Właściwie założyłam małej buciki i postawiłam ją ostrożnie na podłodze. Emilia podreptała do progu, gdzie stał Krystian i Karolina żegnających gości.
- Dziadzia - zawołałam mała i rozpromieniła się wyciągając do góry rączki
Ufne zachowanie dziecka speszyło go. Pogłaskał ją niezdarnie po włoskach i uśmiechnął sie.
- Dziadzia- powiedziała Emilia, bardziej zdecydowanym głosem.
- Myślę że życzy sobie, by dziadek wyprowadził ja na zewnątrz- uznała moja mama.
Na chwile zamarł bez ruchu, a ja obserwowałam go kątem oka z napięciem, zlekceważy dziecko czy spełni jego życzenie? Unikał takich sytuacji, bo nie radził sobie z emocjami. To moja córka, to moja córka, myślałam gorączkowo. Nie chwycił dziewczynki za rękę tylko wziął ja w ramion, po czy, zniósł ja po stromych schodach. Kiedy postawił ja na ziemi Emilia pokazała niezadowolenie.
- Dziadzia rączka.- domagała się
nie spuszczałam z niej wzroku i z napięciem czekałam na reakcje przyszłego teścia.
- No dobrze- roześmiał się i chwycił malutką dłoń.
Oczy zaszkliły się, a wargi zaczęły delikatnie drżeć ze wzruszenia. Obserwowałam tego barczystego mężczyznę, ściskającego rączkę dziecka w swojej ogromnej dłoni. Żeby do niej sięgnąć musiał się lekko zgarbić.
Poczułam czyjąś dłoń na swoim ramieniu i odwróciłam się. Napotkałam łagodne spojrzenie Kamila.
- Wracaj szczęśliwa o domu moja ukochana- powiedział
- Dziękuje- szepnęłam i namiętnie go pocałowałam.
Teść posadził Emilie w nosidełku.
- Buzi- domagała się, wyciągając ramiona do dziadka
- Już się robi.
-Kujesz- oznajmiła i skuliła się lekko, kiedy zarost dziada połaskotał ja po twarzy. Cofnął się ale radosny uśmiech nie schodził z jego twarzy.
- Dziękujemy za zaproszenie- powiedziałam
gdy wsiedliśmy do samochodu mama była jakaś niespokojna.
- Coś ci dolega?- zapytałam
- nie- odparła
wyczułam ze kłamie, nie dałam za wygraną.
-Mnie nie oszukasz, byłaś jakaś nieobecna.
- Był tam Aksel, przyznam się tobie do czegoś ale jak dojedziemy do domu.
Z niedowierzaniem spoglądałam przed siebie, usiłując przetrawić słowa. Gdy weszliśmy do domu, wykąpałam mała. Dałam kolacje i położyłam do łóżka.
Schodząc po schodach na stole dostrzegłam że mama zrobiła herbatce i rozłożyła ciasto.
- Aksel?- powtórzyłam cicho- Żartujesz sobie ze mnie?
Mama pokręciła głową z zakłopotaniem.
- Aksel jest najmilszą osobą na tym świecie.
- Nie wierze.
- Nie jest taki jak myślisz, moje dziecko. My.. my..- nie potrafiła znaleźć właściwych słów- Byliśmy kiedyś z Akselem nawet zaręczeni, wiele lat temu.
Kolejny szok. Wyobraziłam sobie, że nienawiść miedzy nimi jest wynikiem jakiejś potężnej sprzeczki lub niewłaściwego zachowania.
- Poznaliśmy się za dzieciaka.- Mówiła dalej. - Dostałam prace w pewnym gospodarstwie i na jakiejś zabawie po raz pierwszy ujrzałam go.
Nie mogłam sobie wyobrazić mamę o Aksela jako młodych, Zakochanych w sobie ludzi.
- Dowiedziałam się szybko, że Aksel dużo pracuje by utrzymać rodzinę. Wcześniej stracił ojca w tragicznych okolicznościach, jego matka i brat wyłącznie byli zależni od jego zarobionych pieniędzy.
- To aksel ma brata?
- Tak miał 15, a Aksel 18. Zaręczyliśmy się. Planowaliśmy wspólną przyszłość i kupić dom. Teraz już go nie ma, rozebrano go dawno temu. To dobrze, bo nie mogłam na niego patrzeć. Zaczął wracać częściej późno. Zaglądał do kieliszka z kompanami.
- Jak zareagowałaś?
- Nie podobało mi się jego zachowanie ale miał łagodną naturę ale nie zdołało mi się go poskromi. Do dziś się tego wstydzę, ale nie mogę cofnąć czasu. W pewną niedziele popołudniu wybrałam się do parku, by spotkać się z jego bratem, a twoim ojcem
- Co?
- To prawda. Wiliam był jego bratem.Ale wtedy tego nie rozumiałam. Nie zrobiłam niczego niewłaściwego, po prostu odeszłam. Nie powinien był przychodzić w takim stanie, ale alkohol zmącił moje myśli.
- Oddaliliście się od siebie?
- Tak. Byłam młoda i pełna życia. Lubiłam tańczyć i bawić się. Więc z Wiliamem dobrze było. Między nami. Prawdę mówiąc zaczął mnie adorować.
- To dziwne.
- Potrzebowałam wiele lat, by to zrozumieć. Teraz mogę zacząć wszystko od nowa
- Dzięki Akselowi?
- Tak. Był pijakiem, a teraz dostrzegłam jego dobre strony. Przyjęłam go do pomocy, kiedy rozpoznałam go na ulicy i odmienił moje życie.
- Od początku wyczułam że coś was łączy- przyznałam- Ale nie wiedziałam co
- Błagał mnie bym dała mu szanse.
- Z twojej opowieści wynika, że nigdy mu nie wybaczyłaś.
- Nie, to była rana, która nie chciała się zagoić.
-Więc wciąż go kochasz?
- Tak - odparła mama
- Jeszcze nie jest za późno- uznałam
Mama uśmiechnęła się zażenowanie
- Starzy ludzie mieliby zejść się po tylu latach?
- A co w tym złego? Mnie by to się podobało. Byś miała kogoś jak my z mała kiedyś odejdziemy.
Zaśmiała się pod nosem, jakby mój pomysł wydał się jej niezwykle komiczny.
- Dziękuje mamo że mi zaufałam i za to ze odważyłaś się otworzyć.
Postanowiłam ze doprowadzę do ich spotkania. Może  nie od razu, ale na pewno tak się stanie.


poniedziałek, 9 stycznia 2017

09.01.2017

Hej kochane:)
 Jak u was miął sylwester u mnie to nie za dobrze, nigdzie się nie wybawiłam:( Mam nadzieje że następny rok będę :) No i założyłam że w tym będę robiła duże, bardzo skomplikowane rzeczy.  Dzisiaj coś innego. Mianowicie chciałam zrobić jajko z trojaków. Zrobiłam. Niestety nie wyszło jakbym chciała:( ale nie poddałam się. Pytałam niektóre z was czy może być czy przesadziłam. No troszkę tak pisałyście. Jeden komentarz mi utkwił w pamięci. SMOCZE JAJO.  Wiec rozebrałam jajeczko i zrobiłam od nowa ale inaczej. Metoda jak normalne jajko z wstążki. Zrobiłam i udało się.  Trzy zdjęcia są z fleszem a reszta nie. 



Wpadłam na pomysł żeby obszyć pudełko. Jak zarazie po 2 godzinach mam aż tyle zrobione. Mam zamiar wyrobić się z tym do weekendu bo jeszcze troszkę rzeczy mi zostało i zrobić paczuszkę dla jednej z was. Mam nadzieje że się uda i nic mi nie przeszkodzi w tym. Pozdrawiam i zapraszam :) buziaki :*